Nie obiecuję ci wiele...
Bo tyle co prawie nic...
Najwyżej wiosenną zieleń...
I pogodne dni...
Najwyżej uśmiech na twarzy...
I dłoń w potrzebie...
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tylko po prostu siebie...
Jesteś jak mój pamiętnik, bo mogę się z wszystkiego Tobie
zwierzyć. Jesteś jak moje przeznaczenie, bo moja przyszłość
zależy od Ciebie.
niedziela, 23 czerwca 2013
Minął kolejny dzień ;) dzień, w którym jesteś w moim życiu ;) ponad dwa lata jesteś obok ;) jesteś miłością mojego życia i prawdziwym przyjacielem ;* do dziś pamiętam pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek ;* pierwsze wyznanie miłości ;) i tyle dni i miesięcy za nami, a Ty wciąż jesteś tak samo czuły i kochany jak na początku ;* kocham Cię Skarbie ;*;*;*;*;* <3
piątek, 21 czerwca 2013
-Tato, zraniłem dziewczynę.
-Weź proszę te gwoździe i za każdym razem, gdy ją zranisz, wbij jeden w ścianę.
Po miesiącu syn znów przychodzi do ojca.
-Ściana jest już zapełniona, tato. Co teraz mam robić?
-Teraz za każdym razem gdy ją przeprosisz, wyjmij jeden gwóźdź.
Po miesiącu wszystkie gwoździe zniknęły.
-Wyjąłem już wszystkie, ale... na ścianie pozostało wiele dziur.
-Bo widzisz, synku... nieważne ile razy przeprosiłeś dziewczynę, rany i tak się nie zagoją.
-Weź proszę te gwoździe i za każdym razem, gdy ją zranisz, wbij jeden w ścianę.
Po miesiącu syn znów przychodzi do ojca.
-Ściana jest już zapełniona, tato. Co teraz mam robić?
-Teraz za każdym razem gdy ją przeprosisz, wyjmij jeden gwóźdź.
Po miesiącu wszystkie gwoździe zniknęły.
-Wyjąłem już wszystkie, ale... na ścianie pozostało wiele dziur.
-Bo widzisz, synku... nieważne ile razy przeprosiłeś dziewczynę, rany i tak się nie zagoją.
"Miałam 22 lata kiedy go poznałam, chłopak za którym oglądała się każda inna z naszego roku parę miesięcy później stał się moim chłopakiem.
Byłam bardzo dumna i szczęśliwa, że akurat ja mogę być u jego boku. Potrafiliśmy się dogadać w każdej sprawie, spędzaliśmy razem dużo czasu.
Znajomi patrzyli na nas i mówili że zachowujemy się czasami jak małżeństwo, wtedy mi się to podobało, ale nie wiem czemu od nacisku niektórych
stwierdziłam kiedyś że to nie jest takie fajne. On bardzo mnie kochał, wiem że gdybym kiwnęła palcem to on pobiegł by na drugi koniec miasta, po coś
co akurat bym chciała mieć. W tedy myślałam że mam faceta który jest tym którego chcę mieć przy sobie przez całe życie.
Po jakimś roku zaczęły się pierwsze grubsze kłótnie, w tedy uważałam że to jego i wyłącznie jego wina, ale jak myślę o tym teraz to wiem, że
w dużej mierze było to spowodowane moim ówczesnym trybem życia. Nie doceniałam go, nie doceniałam tego wszystkiego co robił dla mnie, wiem że
przyjaciółki były tym zachwycone ale to co ja w tedy miałam w głowie muszę nazwać po prostu głupotą. Wybaczył mi wiele ale pewnego dnia stwierdziłam,
że nie potrzebuje chłopaka, że chcę się bawić tak jak moja przyjaciółka która była wolna i pozwalała sobie na dużo kiedy ja przy nim nie mogłam
bawić się tak jak bym chciała. Zaczęłam się zachowywać bardzo źle w stosunku do niego, kwestią czasu była następna kłótnia, on po prostu nie wytrzymał
i pokłóciliśmy się po raz ostatni. Kiedy ja się bawiłam, piłam bez umiaru, on próbował to jeszcze naprawiać, pisał dzwonił, ale ja głupia nie słuchałam swoich
myśli, słuchałam tego co powie mi koleżanka. Po pewnym czasami próbowałam zastąpić go innymi, ale kiedy leżałam z innym facetem, miałam w głowie tylko to jak
on przytulał mnie i całował czule na dobranoc, traktował moje ciało jak świątynie, jak coś pięknego. Kiedy budziłam się z innym facetem nie mogłam rano
spojrzeć w lustro, wstydziłam się sama siebie, pamiętałam o tych porankach kiedy miałam uśmiech na twarzy od rana i bardzo tego żałowałam.
Dziś mam 28 lat, jestem samotną kobietą która wynajmuje starą kawalerkę, mam pracę i nic poza tym.
Ludzie mi najbliżsi pozakładali rodziny, mają dzieci, są szczęśliwi z osobami z którymi budowali związki przez lata, byli ze sobą na dobre i złe, tak jak powinno być,
wiem o tym teraz, po paśmie znajomości z imprez, nic nie wartych gości którzy patrzyli na mnie tylko pod względem seksualnym.
Zrozumiałam że 5 lat temu zrobiłam coś bardzo głupiego, odrzuciłam człowieka który dał by mi wszystko czego teraz jako samotna kobieta przy 30
oczekiwała bym właśnie od faceta. Zrozumiałam że kochałam go, pluję sobie w brodę że dopiero teraz.
On wspólnego kolegi wiem że on ma żonę, syna, dom, ma wszystko to co kiedyś też razem planowaliśmy ale ja wolałam iść pić na kolejną imprezę
z koleżankami które teraz zmagają się z nałogiem bądź chowają samotnie dziecko gdzieś w Anglii.
Ja mogę powiedzieć o sobie dzisiaj że zabiłam coś pięknego, coś co mogło by trwać do dzisiaj, źle mi w życiu.
Zaraz ktoś mnie zwyzywa, należy mi się przyznaję, ale nie o to tu chodzi, chcę wam w jakiś sposób pomóc, nie popełniajcie tego samego błędu, szanujcie swoje dziewczyny, swoich facetów."
Byłam bardzo dumna i szczęśliwa, że akurat ja mogę być u jego boku. Potrafiliśmy się dogadać w każdej sprawie, spędzaliśmy razem dużo czasu.
Znajomi patrzyli na nas i mówili że zachowujemy się czasami jak małżeństwo, wtedy mi się to podobało, ale nie wiem czemu od nacisku niektórych
stwierdziłam kiedyś że to nie jest takie fajne. On bardzo mnie kochał, wiem że gdybym kiwnęła palcem to on pobiegł by na drugi koniec miasta, po coś
co akurat bym chciała mieć. W tedy myślałam że mam faceta który jest tym którego chcę mieć przy sobie przez całe życie.
Po jakimś roku zaczęły się pierwsze grubsze kłótnie, w tedy uważałam że to jego i wyłącznie jego wina, ale jak myślę o tym teraz to wiem, że
w dużej mierze było to spowodowane moim ówczesnym trybem życia. Nie doceniałam go, nie doceniałam tego wszystkiego co robił dla mnie, wiem że
przyjaciółki były tym zachwycone ale to co ja w tedy miałam w głowie muszę nazwać po prostu głupotą. Wybaczył mi wiele ale pewnego dnia stwierdziłam,
że nie potrzebuje chłopaka, że chcę się bawić tak jak moja przyjaciółka która była wolna i pozwalała sobie na dużo kiedy ja przy nim nie mogłam
bawić się tak jak bym chciała. Zaczęłam się zachowywać bardzo źle w stosunku do niego, kwestią czasu była następna kłótnia, on po prostu nie wytrzymał
i pokłóciliśmy się po raz ostatni. Kiedy ja się bawiłam, piłam bez umiaru, on próbował to jeszcze naprawiać, pisał dzwonił, ale ja głupia nie słuchałam swoich
myśli, słuchałam tego co powie mi koleżanka. Po pewnym czasami próbowałam zastąpić go innymi, ale kiedy leżałam z innym facetem, miałam w głowie tylko to jak
on przytulał mnie i całował czule na dobranoc, traktował moje ciało jak świątynie, jak coś pięknego. Kiedy budziłam się z innym facetem nie mogłam rano
spojrzeć w lustro, wstydziłam się sama siebie, pamiętałam o tych porankach kiedy miałam uśmiech na twarzy od rana i bardzo tego żałowałam.
Dziś mam 28 lat, jestem samotną kobietą która wynajmuje starą kawalerkę, mam pracę i nic poza tym.
Ludzie mi najbliżsi pozakładali rodziny, mają dzieci, są szczęśliwi z osobami z którymi budowali związki przez lata, byli ze sobą na dobre i złe, tak jak powinno być,
wiem o tym teraz, po paśmie znajomości z imprez, nic nie wartych gości którzy patrzyli na mnie tylko pod względem seksualnym.
Zrozumiałam że 5 lat temu zrobiłam coś bardzo głupiego, odrzuciłam człowieka który dał by mi wszystko czego teraz jako samotna kobieta przy 30
oczekiwała bym właśnie od faceta. Zrozumiałam że kochałam go, pluję sobie w brodę że dopiero teraz.
On wspólnego kolegi wiem że on ma żonę, syna, dom, ma wszystko to co kiedyś też razem planowaliśmy ale ja wolałam iść pić na kolejną imprezę
z koleżankami które teraz zmagają się z nałogiem bądź chowają samotnie dziecko gdzieś w Anglii.
Ja mogę powiedzieć o sobie dzisiaj że zabiłam coś pięknego, coś co mogło by trwać do dzisiaj, źle mi w życiu.
Zaraz ktoś mnie zwyzywa, należy mi się przyznaję, ale nie o to tu chodzi, chcę wam w jakiś sposób pomóc, nie popełniajcie tego samego błędu, szanujcie swoje dziewczyny, swoich facetów."
Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuc**j się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz".
Paulo Coelho
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuc**j się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz".
Paulo Coelho
Była tuż po rozstaniu ze swoim chłopakiem. Przyjaciół nie miała. Nigdy. Lubiła samotność. W jedną z letnich nocy, zalogowała się na czat. Od razu napisał do niej jakiś mężczyzna o nicku: On.Warszawa. Pisało się im bardzo miło. Nieznajomy mieszkał podobnie jak ona w centrum Warszawy, miał na imię Łukasz. Więcej nie chciał o sobie mówić. Choć nalegała, powtarzał aby się spotkali. Ona nie chciała tego, bała się. Skąd mogła wiedzieć czy on jest na prawdę tym Łukaszem z Warszawy? Po pewnym czasie uległa. Wysłała mu swoje zdjęcie. Mieli spotkać się w miejscu publicznym np. Złote Tarasy. O wyznaczonej godzinie poszła tam. Jak zwykle było pełno ludzi. Czekała przy wyznaczonym miejscu i czekała. Nikt się nie pojawił. Po godzinnym siedzeniu w miejscu postanowiła wrócić do domu. Co pierwsze zalogowała się na czat. Łukasz był dostępny.
- I co? Fajnie masz? Cieszysz się? Wystawiłeś mnie!
- Przepraszam, nie możemy się spotkać.
- Ale dlaczego?
- Bo.. boo... to jest zbyt skomplikowane.
Trochę się jej zrobiło szkoda, polubiła go. I to bardzo. Świetnie się im pisało, dogadywali się , mieli podobne zainteresowania.
Po pewnym czasie on, znowu poprosił o spotkanie. Ona długo się wahała. W końcu uległa. Mieli spotkać się w tym samym miejscu co miesiąc temu.
Troszkę się spóźniła. Jakieś 5 minut. To jednak bez porównania z tym jak ona czekała na niego godzinę a i tak się nie pojawił. Idąc zauważyła swojego byłego chłopaka, Marcina. Odwróciła twarz w przeciwną stronę. Wszystkie wspomnienia wróciły. Jednak nie mogła mu wybaczyć jego zdrady. Choć przepraszał ją, kupował róże, czekoladki, chodził na kolanach- nic. Ona była nieugięta. Nagle zauważyła go przed sobą.
- Marcin, odejdź ! Czekam na kogoś.
- Na mnie.
- Nie na ciebie. Umówiłam się, zaczynam nowe życie.
- Ze mną.
- Marcin, odejdź !
- Właściwie to znasz mnie jako Łukasza.
- CO?! Nie odzywaj się do mnie odejdź !
- Ale poczekaj. Czy nie chciałaś się ze mną spotkać?
- Chciałam , ale z Łukaszem !
- Dla Ciebie , mogę być nawet Łukaszem.
- Nie Marcin, odejdź. Nic z tego nie będzie. Nie dość że mnie zdradziłeś, to jeszcze udawałeś kogoś innego aby mi się przypodobać.
- Zrobiłem to, aby móc choć przez chwilę wrócić do tamtych dni kiedy potrafiliśmy rozmawiać ze sobą godzinami.
- I co? Fajnie masz? Cieszysz się? Wystawiłeś mnie!
- Przepraszam, nie możemy się spotkać.
- Ale dlaczego?
- Bo.. boo... to jest zbyt skomplikowane.
Trochę się jej zrobiło szkoda, polubiła go. I to bardzo. Świetnie się im pisało, dogadywali się , mieli podobne zainteresowania.
Po pewnym czasie on, znowu poprosił o spotkanie. Ona długo się wahała. W końcu uległa. Mieli spotkać się w tym samym miejscu co miesiąc temu.
Troszkę się spóźniła. Jakieś 5 minut. To jednak bez porównania z tym jak ona czekała na niego godzinę a i tak się nie pojawił. Idąc zauważyła swojego byłego chłopaka, Marcina. Odwróciła twarz w przeciwną stronę. Wszystkie wspomnienia wróciły. Jednak nie mogła mu wybaczyć jego zdrady. Choć przepraszał ją, kupował róże, czekoladki, chodził na kolanach- nic. Ona była nieugięta. Nagle zauważyła go przed sobą.
- Marcin, odejdź ! Czekam na kogoś.
- Na mnie.
- Nie na ciebie. Umówiłam się, zaczynam nowe życie.
- Ze mną.
- Marcin, odejdź !
- Właściwie to znasz mnie jako Łukasza.
- CO?! Nie odzywaj się do mnie odejdź !
- Ale poczekaj. Czy nie chciałaś się ze mną spotkać?
- Chciałam , ale z Łukaszem !
- Dla Ciebie , mogę być nawet Łukaszem.
- Nie Marcin, odejdź. Nic z tego nie będzie. Nie dość że mnie zdradziłeś, to jeszcze udawałeś kogoś innego aby mi się przypodobać.
- Zrobiłem to, aby móc choć przez chwilę wrócić do tamtych dni kiedy potrafiliśmy rozmawiać ze sobą godzinami.
Siedziała na parapecie z kubkiem ciepłego mleka, patrząc na gwiazdy, myśląc o nim.Miała założoną jego bluze i słuchała jakieś nudnej piosenki, która akurat leciała w radiu. Było już dosyć późno.Wzięła do ręki telefon, weszła w funkcję sms i napisała : Mimo tego , że dzielą nas kilometry i mimo tego ,że dobrze się bawisz teraz z kumplami chciałam ci napisac, że dziękuję za wszystko. Chwile jeszcze zastanowila sie, czy dac mu tą błahą buźkę z dwukropkiem i gwiazdką na sam koniec, wkońcu nie liczyła na nic wielkiego, po prostu chciała mu podziękować za to, że się nią interesował. Jednak po przemyśleniach zrezygnowała z tego . Wysłała mu tą wiadomość i wróciła do swych przemyśleń. Nagle poczuła wibracje telefonu . Dzwonił do niej . Odebrała.Usłyszała jego głos, który tak uwielbiała nie wiedziała co ma powiedzieć. On zaczął : Wiesz ja Cie też. Wiem, że zapewne nie wiesz co powiedzieć ale ja Cie KOCHAM. Jej oczy zaczęły napływać łzami.A on dodał: - Kotek nie płacz bo nie ma powodu...
Wiesz kiedy jest prawdziwa miłość? Wtedy, gdy on zakocha się w Tobie potarganej, z czerwonym nosem i zachrypniętym głosem, a nie gdy będziesz szła po mieście w niebieskiej sukience i obejrzy się za Tobą jak sto innych facetów. Wtedy, gdy nie będzie cenił Cię za to jak wyglądasz, ale za to jaka jesteś i kiedy uświadomi sobie, że dajesz mu więcej emocji niż gra komputerowa...
A to oto piękne zdjęcie mostu w moim mieście ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







